• Politologia. Andrew Heywood.

    globalizacjaW dzisiejszych czasach dostępne jest całe mnóstwo książek, które zawierają różnego rodzaju zagadnienia dotyczące nauki, jaką jest politologia. Jedną z nich jest książka pt.”Politologia” autorstwa Andrew Heywood’a.
    Książka ta udziela odpowiedzi na podstawowe pytania z zakresu nauk politologicznych. Są to kwestie dotyczące m.in. demokracja, globalizacja, struktury rządowe czy też ocena systemów politycznych. Czytaj resztę wpisu »

     
  • „Politologia. Przewodnik encyklopedyczny”. Wydawnictwo Naukowe PWN.

    Politologia to nauka różnie interpretowana, o czym można przekonać się korzystając z różnego rodzaju źródeł.
    Jednym z przykładów książkowych jest dzieło noszące tytuł „Politologia. Przewodnik encyklopedyczny”, wydane przez Wydawnictwo Naukowe PWN.
    Jest to typowy przewodnik, zawierający w swojej treści zagadnienia takie jak hasła i pojęcia z zakresu politologii, nauki pokrewne (teoria polityki, systemy polityczne i stosunki międzynarodowe, teoria państwa i prawa oraz teoria prawa konstytucyjnego). Czytaj resztę wpisu »

     
  • „Struktura teorii stosunków międzynarodowych”. Waltz Keeneth N.

    politykaPolitologia jest jednym z kilku rodzajów nauk społecznych. Zajmuje się ona przede wszystkim polityką, traktowaną jako ogól działań związanych ze sprawowaniem władzy politycznej oraz wszelkimi aspektami jej dotyczącymi. Politologia jako nauka zajmuje się zatem trzema podstawowymi zagadnieniami: polityką, władzą oraz państwem.
    W dzisiejszych czasach mamy do czynienia z całym mnóstwem różnego rodzaju książek, publikacji oraz teorii dotyczących aspektów politologicznych. Można również znaleźć konkretne opracowania dotyczące danego zagadnienia, np. struktury stosunków międzynarodowych. Czytaj resztę wpisu »

     
  • Unia Europejska w stosunkach międzynarodowych redakcja naukowa Marek Rewizorski

    Stosunki międzynarodowe to dziedzina badań relacji zachodzących między różnymi podmiotami uczestniczącymi w polityce międzynarodowej. Tylko niektóre z nich posiadają podmiotowość prawnomiędzynarodową. Wśród w pełni upodmiotowionych uczestników stosunków międzynarodowych szczególną rolę odgrywają państwa i organizacje międzynarodowe. Jednak rośnie także rola pozostałych aktorów stosunków międzynarodowych, do których zalicza się m.in. korporacje transnarodowe, kościoły i związki wyznaniowe, narody, grupy ludzi a nawet jednostki fizyczne. Podmioty te działają jednocześnie na wielu płaszczyznach. Korzystają przy tym z postępującej od kilkudziesięciu lat transformacji stosunków międzynarodowych. Transformacja taka implikuje zmianę podstawowych kierunków działania współczesnych państw, które do niedawna nadawały ton polityce międzynarodowej bez oglądania się na pozostałych jej uczestników. Obecnie, w warunkach globalizacji, do której aspektów należą m.in. internacjonalizacja, liberalizacja, uniwersalizacja, glokalizacja czy deterytorializacja, państwowocentryczna wizja stosunków międzynarodowych ulega przeobrażeniu, zgodnie z hipotezą postawioną przez Roberta Keohane.a i Josepha Nye na początku lat 70. w pracach Transnational Relations and World Politics oraz Power and Independence. Autorzy ci przewidzieli wyłonienie się transnarodowego porządku w polityce światowej, którą definiowali jako: wszystkie polityczne interakcje pomiędzy znaczącymi uczestnikami systemu światowego, w którym liczącym się aktorem jest jakakolwiek w pewnym stopniu autonomiczna jednostka lub organizacja, która kontroluje znaczne zasoby i uczestniczy w stosunkach politycznych z innymi aktorami ponad granicami państwowymi.. Zwrócili tym samym uwagę na rosnące znaczenie podmiotów niepaństwowych, które mogą doprowadzić do osłabienia potencjału państwa.

    Po upływie ponad dwudziestu lat od zburzenia muru berlińskiego erozja potęgi państw stała się faktem, który trudno zanegować. Pojawili się nowi, niepaństwowi uczestnicy stosunków międzynarodowych, a wśród już istniejących wzmocnieniu uległy organizacje międzynarodowe. Ich ogromny wpływ na politykę światową przejawia się w tym, że największe, jak: Organizacja Narodów Zjednoczonych, Światowa Organizacja Handlu, Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy, mogą za pomocą norm prawnych, perswazji czy sankcji skłonić lub nawet zmusić państwa do określonych zachowań. 1 grudnia 2009 roku, wraz z wejściem w życie traktatu z Lizbony, oficjalnie do grupy największych organizacji międzynarodowych dołączyła również Unia Europejska. Przed tą datą przeważał pogląd, iż Unia Europejska jest co najwyżej organizacją in statu nascendi, tworzoną na bazie Wspólnot Europejskich. Za takim ujęciem przemawiał fakt, że przed wejściem w życie traktatu lizbońskiego nie posiadała ona podmiotowości w prawie międzynarodowym, prawa legacji i własnego budżetu, była związkiem państw (a nie państwem związkowym) funkcjonującym na podłożu Wspólnot. UE nie mogła we własnym imieniu wydawać żadnych norm prawnych, zawierać żadnych traktatów, zatrudniać personelu, wnosić pozwów i być pozwaną. W jej imieniu działały rządy państw członkowskich. Stanowiła ona rozwinięcie integracji europejskiej o nowe polityczne i gospodarcze płaszczyzny współpracy, co wynikało z przyjęcia koncepcji funkcjonalistycznej jako ideowej podstawy działania UE.

    Obecnie, gdy po wejściu w życie traktatu z Lizbony można ją określać jako organizację międzynarodową, pojawiają się wątpliwości, czy w poliarchicznym środowisku międzynarodowym czas na dopracowanie europejskiej tożsamości prawnomiędzynarodowej nie nadszedł zbyt późno. Przed Unią Europejską pojawiają nowe wyzwania polityczne, ekonomiczne, społeczne i ekologiczne, a jej pozycję międzynarodową podkopują państwa rozwijające się na czele z Chinami, Indiami, Brazylią oraz niepokoje społeczne spowodowane ekspansją terroryzmu międzynarodowego i dochodzeniem do władzy skrajnych ruchów negujących demokrację jako podstawę rozwoju państw europejskich. Pojawiają się też wątpliwości, czy Europa, tak jak kiedyś, w XX wieku, może wpływać na społeczność międzynarodową zgodnie ze swoimi wartościami oraz czy w dalszym ciągu może być uznawana za prawomocnego reprezentanta Zachodu. Przed laty przedstawiciel szkoły angielskiej w stosunkach międzynarodowych Martin Wright pisał, że istnieje związek Zachodu ze społecznością międzynarodową i opisywał tę ostatnią jako stałe relacje pomiędzy niezależnymi wspólnotami, zapoczątkowane przez chrześcijaństwo w zachodniej Europie i stopniowo rozszerzające się na cały świat. Przejawiały się one w funkcjonowaniu dyplomacji, zapewnianiu równowagi sił koniecznej do utrzymania niepodległości członków wspólnot, obowiązywaniu prawa międzynarodowego, którego moc wiążąca byłaby powszechnie akceptowana, gospodarczej, społecznej i technicznej współzależności oraz funkcjonowaniu instytucji międzynarodowych pełniących w społeczności funkcje regulacyjne. Warto zauważyć, że dzisiejsza Unia Europejska to już nie tylko Zachód, ale i Wschód, który oficjalnie od 2004 roku stanowi drugie płuco UE. Wydaje się, że zreformowana i poszerzona Unia ma pewną szansę na złapanie .drugiego oddechu. i wzmocnienie swojej pozycji międzynarodowej, choć biorąc pod uwagę fakt, że organizacja ta składa się z 27 państw, niełatwo będzie uzyskać konsensus niezbędny do odbudowy jej pozycji wobec USA, Chin oraz innych państw i niepaństwowych aktorów polityki globalnej.

    Pogłębiona refleksja nad przeszłością, teraźniejszością, a zwłaszcza przyszłością Unii Europejskiej jako uczestnika stosunków międzynarodowych, stała się podstawą podjęcia projektu badawczego, którego rezultatem jest przedłożona Czytelnikowi książka z zakresu współczesnych stosunków międzynarodowych. Niniejszy podręcznik w zamyśle Autorów ma pełnić nie tylko funkcję deskryptywną i eksplanacyjną, ale również prognostyczną, wyrażającą się w przewidywaniu stanów rzeczywistości międzynarodowej, w których przyjdzie odnaleźć się Unii Europejskiej. Czytelnikowi ukazane zostały przede wszystkim zagadnienia ontologii stosunków międzynarodowych. Wśród nich poczesne miejsce zajęły problemy współpracy UE z innymi organizacjami międzynarodowymi, realizacja polityki zagranicznej UE, Wspólnej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony oraz zaangażowanie Unii w walkę z terroryzmem międzynarodowym. Wiele miejsca poświęcono relacjom pomiędzy zreformowaną Unią Europejską a państwami i grupami państw (państwa arabskie, Chiny, USA, państwa Ameryki Łacińskiej). Podręcznik został zrealizowany dzięki współpracy naukowców z Instytutu Polityki Społecznej i Stosunków Międzynarodowych Politechniki Koszalińskiej, Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Instytutu Zachodniego im. Zygmunta Wojciechowskiego w Poznaniu. Autorzy mają nadzieję, że niniejsza praca stanie się wartościową poznawczo, przydatną i ciekawą lekturą nie tylko dla studentów politologii, europeistyki, stosunków międzynarodowych, ekonomii czy prawa, ale dla wszystkich, którzy dążą do zrozumienia tego, jakie jest miejsce Unii Europejskiej w polityce globalnej i w którą stronę zmierza ta organizacja.

     
  • Alfabet szwedzki. Jacek Kubitsky

    Szwecja jest z pewnością jednym z najciekawszych krajów Europy. Dziś trudno uwierzyć, że kraj ten sto lat temu był ubogi i mało znany. W ciągu kilku dziesięcioleci Szwecja znalazła się w absolutnej czołówce najbogatszych krajów świata. Znamienne, że transformacja ta odbyła się szybko i w sposób pokojowy. Przyczyniły się do tego trzy okoliczności: etos pracy, tradycje sprawnego działania oraz fakt, że Szwecja uniknęła dwóch wojen światowych. Mimo obecnych kryzysów, które nawiedzają gospodarkę światową, Szwecja nadal jest zamożna, a organizacja społeczeństwa szwedzkiego ciągle budzi żywe zainteresowanie za granicą.

    Aby poznać obcy kraj i móc go trafnie odczytać, trzeba w zasadzie znać co najmniej trzy kraje: swój własny, kraj będący przedmiotem zainteresowania i kraj trzeci, który jest punktem odniesienia. Wyobraźmy sobie, że szwedzki turysta, który po raz pierwszy jest we Francji i widzi .dziwne. rzeczy: swobodę w wyrażaniu emocji, elegancję w manierach, formalizm w zachowaniu, ale także niepunktualność, natarczywość, brak cierpliwości . będzie mimowolnie interpretować te zjawiska jako typowo francuskie. Natomiast, jeżeli zdążył już poznać Węgry, Niemcy lub Hiszpanię, jego interpretacja Francji będzie nieco inna. Możliwe, że poczynione spostrzeżenia podpowiedzą mu, że nie Francja różni się od Szwecji, lecz Szwecja odbiega od innych krajów.

    Turyści i imigranci na ogół zwracają większą uwagę na różnice niż na podobieństwa. Dotyczy to nie tylko krajobrazu, klimatu, architektury i zwyczajów, lecz      także reakcji ludzkich. W zasadzie nie trudno jest opisać zachowanie mieszkańców obcego kraju. Wystarczy dobra znajomość języka, wprawne oko i odpowiednie quantum doświadczenia życiowego. Znacznie trudniej jest wytłumaczyć zaobserwowane różnice i odpowiedzieć na pytanie, co znaczy dane zachowanie, jaką pełni funkcję i w jakim kontekście należy je rozpatrywać. Często spostrzeżenia są trafne, ale nie ich interpretacje.

    Na łamach tej książki komentuję niektóre cechy i właściwości typowo szwedzkie.. Jeszcze niedawno socjologowie i etnografowie utrzymywali, że charakter narodowy jest fikcją, która nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistości. Ich zdaniem liczą się jedynie konkretne zachowania, które dają się rejestrować, lecz których nie można uogólniać. Podróżnicy, dyplomaci, pracownicy sezonowi, a przede  wszystkim emigranci i imigranci . są innego zdania. Dłuższy pobyt za granicą uczy, że różnice narodowe nie są abstrakcją. Podzielam ten pogląd.

    Szwecja, jak każdy kraj, ukazuje dobre i mniej dobre strony, którym warto się przyjrzeć z życzliwą ciekawością. Nie tylko dlatego, że jest to kraj fascynujący, ale również dlatego, że od Szwecji można się wiele nauczyć.

    Prawdą jest jednak, że uogólnianie cech narodowościowych nie jest przedsięwzięciem pozbawionym ryzyka. Bezkrytyczne powoływanie się na właściwości etniczne może łatwo przerodzić się w powielanie stereotypów. Z drugiej strony należy przyznać, że wiele stereotypów znajduje potwierdzenie zarówno w życiu, jak i w statystyce. Poza tym nie każdy stereotyp jest komunałem lub rozsadnikiem uprzedzeń. Stereotyp jest niebezpieczny tylko wtedy, kiedy się go traktuje jak niepodważalny dogmat.

    Stereotypem jest więc twierdzenie, że Włosi mają żywy temperament albo że w niemieckich miasteczkach panuje porządek. Niewykluczone, że można zetknąć się z przypadkami odwrotnymi, jednak istotna jest częstotliwość danego zjawiska i jego zasięg. Szwedzi odznaczają się na ogół wysokim wzrostem, co nie przeszkadza, że w Szwecji istnieje Związek Osób Niskiego Wzrostu (Förening för kortvuxna), którego członkowie ustawowo nie mogą mieć więcej niż 150 cm wzrostu.

    W swoich rozważaniach starałem się zachować względną równowagę między konkretem a abstrakcją, szczegółem a uogólnieniem. W chwilach wątpliwości odwoływałem się do zasady reprezentatywności poruszanych wątków. Postawa taka pociąga za sobą konieczność upraszczania wielu złożonych zjawisk. Jednak wydaje mi się, że zalety takiego ujęcia przedmiotu mimo wszystko przeważają  nad minusami.

    Wiedza na temat innych narodów i cywilizacji jest szczególnie ważna w dobie globalizacji gospodarki i kultury, która w zjednoczonej Europie dokonuje się na naszych oczach. Znajomość wybranych zagadnień związanych ze Szwecją, która jest morskim sąsiadem Polski, może okazać się pożyteczna zarówno dla turystów, osób podejmujących pracę zarobkową, jak i dla biznesmenów, studentów i dyplomatów. Każdy rodzaj pobytu za granicą jest cenną okazją do pogłębienia wiedzy  nie tylko o obcym kraju, ale także o własnym społeczeństwie, a ponadto uczy tolerancji.

    Niniejsza praca nie jest przewodnikiem, ani przyczynkiem do etnografii skandynawskiej, lecz zbiorem spostrzeżeń i osobistych refleksji. Rozmyślnie zdjąłem okulary psychoanalityka i neofilologa i narzuciłem na siebie pelerynę wędrowcy, przechodnia i gapy. Nie pragnę nikogo przekonywać, niczego udowadniać. Bronisław Malinowski pisał, że aby zrozumieć daną społeczność, należy spełnić przynajmniej dwa warunki: spędzić kilka lat pośród tubylców, dzieląc z nimi dole i niedole życia codziennego oraz posiadać zmysł obserwacji i umiejętność wyciągania właściwych wniosków. Nie jestem pewien, czy moje rozważania spełniają pierwsze kryterium, natomiast spełniam pierwszy wymóg. Od 45 lat mieszkam w Sztokholmie, gdzie ukończyłem studia i gdzie przepracowałem całe swoje życie zawodowe.

    Alfabetyczne hasła poszczególnych rozdziałów książki należy traktować w sposób umowny. Niektóre z nich zachodzą tematycznie na siebie, inne zaś poruszają wątki, które niekiedy odbiegają swoją treścią od tytułu rozdziału. Wybór haseł jest oczywiście subiektywny, ale nie przypadkowy. Całość tworzy w zamyśle fresk, którego celem jest przybliżenie czytelnikowi polskiemu wizerunku dzisiejszej Szwecji.

     
  • Czas wolny. Refleksje, dylematy, perspektywy redakcja Dorota Mroczkowska

    Istnieje wiele sposobów myślenia o czasie wolnym, wiele sposobów jego rozumienia i definiowania, co często wprawia w swoisty impas i niepewność odnośnie tego, gdzie umiejscowić dane zdarzenie i jak się do niego odnieść. Można powiedzieć, iż czas wolny stanowi jedno z takich miejsc na mapie jednostkowego i społecznego świata, który próbujemy uchwycić, a który wciąż wymyka się naszym jednoznacznym ustaleniom. Po pierwsze, co często podkreślają badacze (m.in.: Roberts 1999; Koshar 2002; Rojek 2005, Csikszentmihalyi 2005), czas wolny jest tym elementem codziennych doświadczeń, który o wiele łatwiej jest doświadczać, przeżywać, niż definiować. Stąd trudno tu o jakąkolwiek regułę, o pewien zbiór właściwych tylko dla czasu wolnego i jednoznacznie przypisanych mu atrybutów. Nawet tak wymowne i charakterystyczne dla tej sfery życia aktywności, jak: zabawa, gra, uprawianie ogródka, oglądanie TV, spotkania towarzyskie i rodzinne, czy wspólne spacery budzą wątpliwości, jeśli nie wnikniemy w ich jakościowość i subiektywność doświadczeniową, bowiem wskazane czynności mogą być dla jednostki tak aktywnościami dobrowolnymi utożsamianymi z czasem wolnym i odpoczynkiem, jak i obowiązkiem podlegającym logice pracy, innymi słowy, to samo zdarzenie może podlegać odmiennej ramie poznawczo- interpretacyjnej. Ów relatywizm wynika zasadniczo ze swoistej indywidualizacja doświadczania czasu wolnego, co sprowadzić można do jego niepowtarzalności, unikalności, wypełnienia prywatnymi, idiosynkratycznymi doświadczeniami, przeżyciami i interpretacjami.

    Dobrą egzemplifikacją wskazanej sytuacji są – przytaczane poniżej – wypowiedzi respondentów zebrane podczas realizowanych przez autorkę niniejszej pozycji zarówno wywiadów zogniskowanych, jak i pogłębionych. Badani wywodzili się ze zróżnicowanych środowisk (wielkomiejskiego i małomiasteczkowego), różnił ich wiek, status społeczny (od 30 do 35 lat oraz 50–55 lat), doświadczenia, przeżycia czy historie życiowe, różnicowane sposoby spędzania wolnego czasu, jednak w jednej kwestii byli zgodni, potwierdzając tym samym tezy stawiane przez chociażby szkołę francuską ponad pół wieku temu, wskazujące, iż czas wolny to „teren niepewny i wieloznaczny”, szczególnie gdy pod uwagę weźmiemy kryteria zmiennych psychicznych postawy.        Wyprowadzanie psa może być raz czasem wolnym, raz obowiązkiem, zależy, jak się do tego podchodzi. Jednego dnia to obowiązek, a innego czas wolny. Jeśli ktoś ma psa, bo naprawdę chce, to przyjemność, jeśli niekoniecznie lubi zwierzęta i musi z nimi wyjść, to obowiązek, a to przecież przyjemność czyni czas wolnym

    Dla mnie czasem wolnym to czas, kiedy mam na coś ochotę i sprawia mi przyjemność, musze się relaksować totalnie, bo przecież nawet przy czytaniu książki musze się skupić a wtedy to już nie czas wolny.

    Każdy lubi to co lub i – dla jednego układanie w szafi e może być pożyteczne a ja tego nie lubię, to musi być dla mnie, ja sobie w tym czasie lubię włosy pofarbować albo oczy pomalować.

    Układanie planu dnia pod serial to już przestaje być czasem wolnym, bo jest planowane, seriali nie zaliczam do czasu wolnego. Ja robię różne rzeczy spontanicznie, a oglądanie serialu już jest zaplanowane.

    Zabawa z dzieckiem czasami jest obowiązkiem, to nie jest czynność, w której się mogę wyluzować, bo muszę mieć oczy dookoła głowy. Zabawy z dzieckiem nie nazwałbym czasem wolnym, ale za to dla mnie to największe szczęście jak widzę radość dziecka

    Dla mnie to czas wolny jak coś gotuje fajnego i próbuje. Gdzieś jakiś przepis się usłyszało to wtedy dla mnie to jest wolny czas.

    Mam czas wolny wtedy, kiedy chcę, ja sobie mówię, kiedy mam czas wolny – teraz  wypoczywam, rozmawiam to dla mnie czas wolny – ja sobie sam mówię, kiedy mam czas wolny, teraz wypoczywam, nie myślę o tym, co na zewnątrz. Jak poczuje zmęczenie, idę do domu, leżanka, i odpoczywam tak długo jak chcę? (….) Spacerek z pieskiem nie jest obowiązkiem. Czasami jadę na kawę do kolegów, po przerwie jestem optymalnie wypoczęty i mogę sobie dalej pracować.

    Myślę, że wszystko poza pracą jest jakimś, relaksikiem, odpoczynkiem, dopóki człowiek nie zacznie myśleć o podatkach, opłatach, bo wtedy to się wszystko kończy.

    Czas wolny to ogólnie to, co robimy, a lenistwo to chwila relaksu (15–20 min), gdzie nie robię po prostu nic.

    Moja praca nie jest czasem wolnym, ja to uwielbiam robić, ale to nie jest czas wolny, ja cały czas myślę, to nie jest praca od do, nie mam rozgraniczenia, że ja o którejś zamykam pracownię. Nagle pojawia się jakiś pomysł, nie ma rozgraniczenia, może mi się coś przyśnić, cały czas pracuje.

    Coraz mniej jest takich ludzi, którzy mają czas wolny, bo wracasz do domu i tez myślisz o pracy. Praktycznie czas wolny to, kiedy wracasz do domu i zamykasz oczy i nic cię wokół nie interesuje.

    Są nieraz chwilę, gdzie człowiek się cieszy z tego, że gotuję, tak ja każdy. No, a są chwile kiedy się wkurzam. Cholera muszę obiad gotować i co tu zrobić, nie? No tak że niekiedy to gotowanie obiadu to jest czas dla mnie, a niekiedy jestem wściekła, że muszę to robić, nie? No taka jest prawda.

    Po drugie, cała sytuacja ulega dodatkowo skomplikowaniu, gdy pójdziemy krok dalej i postawimy sobie, uzasadniony skądinąd z socjologicznego punktu wiedzenia warunek, iż czasu wolnego nie możemy rozpatrywać li tylko w kategoriach jednostkowych spostrzeżeń, subiektywnego doświadczania, lecz wskazywać na jego uwikłanie w kontekst społeczny. Czas wolny stanowi tym samym nieodłączną część organizacji życia codziennego, zyskuje określony status i społeczne umiejscowienie, a jednostkowe doświadczenia nabierają dopiero pełni w kontekście uwarunkowań sytuacyjnych. Jak sugeruje w swojej książce Decentring leisure. Rethinking leisure theory Chris Rojek (1995), rozumienie czasu wolnego lepiej jest rozpocząć od umiejscowienia w kontekście, to w nim nabiera znaczenia, staje się przedmiotem rozważań, zasadniczą kwestią, problemem czy zagadnieniem i zarazem podmiotem doświadczeń społeczno-kulturowych i estetycznych. Idąc tym tropem, można powiedzieć, iż pisanie o czasie wolnym dzieje się w kontekście, w odniesieniu do określonych doświadczeń społeczno-kulturowych, zgodnie z zamysłem Pierre’a Bourdieu zajęcia czasu wolnego stanowią swoistą mieszankę refl eksyjnych wyborów aktorów i logiki kulturowej reprodukcji, a podstawą tak rozumianej kulturowej reprodukcji jest habitus.

    Oba wskazane powody, mianowicie subiektywność doświadczeniowa oraz różnorodność form, stylów i sposobów doświadczania sprawiają, iż trudno czas wolny zamknąć w jednej, zasadniczej, defi nicji, czy objąć w formułę określającą wszystkie jego właściwości. Czas wolny, używając Russelowskiego określenia (za: Koshar 2002: 2–3), przestaje być jednoznacznie odgraniczoną i wyodrębniona kategorią jednostkowego doświadczania czy identyfikowalną praktyką społeczną przez to, iż jak przysłowiowy wazon wypełniamy go po czubki wodą, wlewając coraz to nowe pomysły, konteksty, aktywności, tematy, które zważywszy na płynność definicyjną kategorii czasu wolnego, zawsze się w jego logikę „jakoś wpasują”. Tym samym, myśląc o czasie wolnym, jawią się nam przed oczami wielkie możliwości społecznych odczytań i refleksji, tematy obszarów pogranicznych (tzw. grey areas), czy jak chcą inni, hybrydowych aktywności, sfer niejednoznacznych i ambiwalentnych. Dla przykładu, dyskutowane są tu najczęściej kwestie relacji między czasem wolnym a czasem pracy (bankiety czy spotkania towarzyskie pod pretekstem forsowania różnorakich interesów, gra w golfa w ramach zawierania decyzji biznesowych, nieodpłatna praca w domu na tzw. second shift (drugą zmianę) czy wolontariat; kwestie dotyczące swoistej racjonalizacji i instrumentalizacji czasu wolnego kosztem jego autoteliczności czy zastępowanie czynności czasu wolnego ich substytutowymi odpowiednikami, np. zastępowanie szybkiego spaceru na powietrzu spacerem na specjalistycznym sprzęcie siłowni, który pozwala na spalenie zbędnego tłuszczu czy uzyskanie upragnionej muskulatury ciała w krótszym czasie; wykonywaniu różnych czynności w tym samym czasie bez rezygnacji z żadnej z nich, np.: oglądanie TV, słuchanie radia i surfowanie w Internecie; zagłębianie się w daną czynność (flow activity) na rzecz szybkiego jej zakończenia, co powoduje, iż często satysfakcja płynie z ich realizacji i zakończenia, a nie samego doświadczania; dokładnym planowaniu czynności czasu wolnego, tworzeniu swoistych harmonogramów czy rozkładów ich realizacji z baczną uwagą na wszelkie luki czasowe, które należy w odpowiedni sposób zagospodarować, podczas których można np.: przeczytać pięć gazet popularnych lub jedną poważną.

    Wskazuje się (np. Rojek 1998), iż kapitalizm oparty na efektywności i wydajności wytwarzania dóbr wygenerował swoisty przemysł kulturowy związany z umasowieniem, komodyfikacją i homogenizacją spędzania czasu wolnego, nowoczesność wprowadza w ramy czasu wolnego porządek ze swoistymi dla siebie mechanizmami regulacji a ponowoczesność fragmentaryzację, zmianę i różnicowanie, doświadczanie oparte na różnorodności, powszechności i dostępności dóbr. Sytuacja owa polega na jednoczesnym współwystępowaniu przeciwstawnych sił wyznaczających jedność, rozłam, standaryzacje i różnicowanie, centralizacje, decentralizację i rozproszenie  zrazem. Tak rozumiane czynności czasu wolnego stają się tym samym ascetyczne i hedonistyczne, aktywne, pasywne, integrujące i dezintegrujące równocześnie. Wobec takich tez w coraz większej liczbie sytuacji trudność wzbudza przyjęcie tradycyjnych ujęć traktujących czas wolny jako czas po pracy czy poza pracą, który pozostaje do dyspozycji człowieka i może być przez niego wykorzystany na odpoczynek, rozrywkę, rozwój własnej osobowości, doskonalenie kwalifikacji zawodowych oraz działalność społeczną (za np.: Pavelka 2000: 20). Pojawiają się problemy wiążące się z brakiem pewności co do tego, czy mamy do czynienia ze zjawiskiem odrębnym od innych aspektów rzeczywistości czy zazębiającym się i nachodzącym na siebie.

    Kolejny zatem nasuwający się wątek poddawany refleksji to kontekstualność i interdyscyplinarność badawcza problematyki czasu wolnego. Problematyka poruszana była najczęściej w różnych kontekstach i relacjach: „czas wolny i praca” (wzajemne relacje i wpływ między obiema sferami), „czas wolny i rodzina/najbliższa społeczność” (wliczając w to zróżnicowania klasowe i płciowe), „czas wolny a cyklu życia” (wliczając w to tematy takie, jak: socjalizacja, edukacja rekreacyjna, zmiany w preferencjach rekreacyjnych i zachowaniach związane z etapem rozwojowym i starzeniem się) czy polityka rekreacyjna (leisure policy) oraz ekonomia czasu wolnego (leisure provision). Pod koniec lat 80. zasadniczo pod wpływem studiów kulturowych zaczęto wyraźnie akcentować kulturowe aspekty czasu wolnego i wskazywać na style życia, tożsamość, konsumpcję, niejako większość aspektów kultury popularnej zostało intensywnie zbadane ze względu na ich wkład do problematyki czasu wolnego (za: van der Poel 2006). Czas wolny w tym okresie staje się częścią innych dyscyplin szczegółowych, np.: socjologii pracy, organizacji, sportu, turystyki, rodziny, równocześnie zachodzi też tendencja odwrotna, liczne koncepcje teoretyczne znajdują swój wyraz w obszarze tematyki czasu wolnego, np.: feminizm, czy socjologia turystyki. Owo zdominowanie przez odmienne dziedziny badań czy perspektywy teoretyczne z jednej strony sprawia, iż wskazana wieloaspektowa teoretyczno-metodologiczna refleksja umożliwia swoiste złączenie, zsumowanie wielu wycinkowych perspektyw lub przynajmniej pomaga je bardziej całościowo dostrzec i docenić, z drugiej natomiast implikuje swoiste dla takiej sytuacji trudności, gdyż różne dyscypliny czy subdyscypliny odwołują się do odmiennych sposób argumentowania oraz świadectw empirycznych (posiadają odmienne założenia teoretyczne, tradycje badawcze, zainteresowania empiryczne i historyczne oraz metodologię).

    Kontekst rozważań teoretycznych dotyczących czasu wolnego ściśle korespondował z doświadczeniami badawczymi i ich rozwojem. Na gruncie badawczym studia ewoluowały od metod statystycznych z wykorzystaniem modeli matematycznych, które były częścią ówcześnie dominującego funkcjonalizmu do modeli jakościowo zgłębiających mechanizmy partycypacji w czasie wolnym, poszerzających problematykę o powody, motywy, znaczenia czy doświadczanie aktywności podejmowanych w ramach czasu wolnego (lata 70.–80.)4. Rozwój krytycznych perspektyw w latach 80. i 90. (neomarksizm, feminizm, postmodernizm, studia kulturowe) oraz innych koncepcji, by przytoczyć niektóre: koncepcję serious leisure Stebbinsa, koncepcję fi guracji Eliasa, społeczeństwa doznań Schulzego czy socjologię turystyki MacCanella. Pole badawcze czasu wolnego to współcześnie swoista, jak wskazuje Chris Rojek, wieloparadygmatyczna rywalizacja (multi-paradigmatic rivarly) (za: Veal 2006: 22–26).

    Natomiast na gruncie polskich doświadczeń teoretycznych i badawczych od początku lat 80. obserwuje się niewielkie zainteresowanie problematyką czasu wolnego ujmowaną szerzej niż badania budżetu czasu, sondażowe czy omnibusowe. Kwestia czasu wolnego pojawia się sporadycznie w pojedynczych publikacjach czy monografiach zbiorowych jako swoisty dodatek, wskaźnik, egzemplifikacja wiedzy i badań z zakresu uczestnictwa w kulturze, stylów życia czy innych, szerzej traktowanych procesów i zjawisk. Uzyskujemy dzięki temu pewien zawężony, stricte ilościowy obraz czynności i działań realizowanych w jego ramach. Socjologia polska, szczególnie ta po 1989 roku, wydaje się, iż zaniedbała palące, ale bagatelizowane w obliczu dokonujących się zmian i przeobrażeń ustrojowych i gospodarczych problemy i perspektywy. M. Krajewski w Kulturach kultury popularnej (2003) pisał, iż historia toczy się zasadniczo wokół czasu pracy a nie czasu wolnego, to tu rozgrywa się zasadnicza historia. Tym samym, jak dodają R. Drozdowski i B. Mateja (2009), gubimy z oczu – jako socjologowie – szerokie spektrum rozmaitych mikropraktyk społecznych, które prawdopodobnie częstokroć okazują się w ostatecznym rozrachunku bardziej rozstrzygające o sposobach i stylach wpisywania się przez jednostki w rzeczywistość potransformacyjną.

    Zakres i obszar aktywności i procesów społecznych objętych terminem czas wolny objawia się w licznych aspektach czy obszarach codziennego funkcjonowania. Z drugiej strony można powiedzieć, iż zasadniczo każda próba precyzyjnego jego ujęcia, prócz swoistych trudności i dylematów, nieuchronnie zawiera jego ocenę i to dokonywaną z pewnej subiektywnej perspektywy. Czas wolny zawsze jest jakiś, dla kogoś bądź wobec kogoś, stąd, jak już zostało wiele razy podkreślone, o wiele trudniej wyobrazić sobie możliwości definicyjne, co do których istniałaby powszechna zgoda. Owo doprecyzowanie pojęciowe nie jest też intencją współtwórców tomu, niewiele uwagi autorzy poszczególnych tekstów poświęcają jego zdefiniowaniu. Zasadniczym założeniem publikacji, jak sam jej tytuł wskazuje, jest podjęcie dyskusji wokół tematyki czasu wolnego. Szerokie sformułowanie tematu książki Czas wolny. Refleksje, dylematy, perspektywy ma przynajmniej dwa cele, po pierwsze, objąć fragment polskiego dyskursu toczonego wokół tematyki, po drugie zaś, wskazać na dylematy czy ambiwalencje, z którymi borykają się badacze podejmujący tematykę, a które wynikają z samej natury zjawiska. Jest zatem w pozycji książkowej miejsce dla iście modernistycznych wizji nastawionych na funkcjonalność, porządkowanie i układanie (analiz stricte ilościowych) oraz dla tych, które ów porządek podważają, urefleksyjniają, wprowadzają niepokój i zamieszanie. Tematyka tak pomyślanej pozycji książkowej skupia się na następujących kwestiach:

    - po pierwsze, ogólnym zarysowaniu refleksji nad czasem wolnym oraz jawiących się w jego ramach dylematów, na co wskazuje we Wstępie Dorota Mroczkowska;

    - po drugie, odtworzeniu kompleksowości i interdyscyplinarności problematyki czasu wolnego (teksty Doroty Mroczkowskiej i Iwony Borkowskiej, Bogumiły Mateji, Łukasza Rogowskiego, Anny Kopczak, Iwony Borkowskiej czy Waldemara Rapiora). Teksty znajdują się w pierwszej części zatytułowanej: Czas wolny w różnych wymiarach społecznego funkcjonowania. Dorota Mroczkowska i Iwona Borkowska, posługując się kategoriami punktów zwrotnych oraz momentów przełomowych wskazują, po pierwsze, na istotę badania czasu wolnego w perspektywie socjologii codzienności, oraz po drugie, na jego dynamikę, płynność i subiektywność poznawczą. Egzemplifikacją zamysłu autorek są wyniki badań jakościowych (zasadniczo FGI oraz IDI) realizowanych w latach 2008–2010. Bogumiła Mateja analizuje zjawisko czasu wolnego z perspektywy medioznawczej. Zadaje sobie następujące pytania: „Czy fakt, że żyjemy w świecie nasyconym mediami zmienia nasz sposób percepcji oraz spędzania czasu wolnego w bardziej całościowy i mniej «namacalny» sposób?” oraz „Czy fakt, że media tak głęboko uwikłane są w codzienność ma znaczenie dla innych, na pozór niezwiązanych z nimi czynności czasu wolnego?”. Celem tekstu Łukasza Rogowskiego jest zaprezentowanie możliwych relacji pomiędzy czasem wolnym i fotografią. Tekst opisuje je w trzech aspektach. Po pierwsze, to oparty na zdjęciach z przełomu XIX i   w. opis ówczesnych sposobów reprezentowania czasu wolnego; po drugie, to analiza współczesnych podpowiedzi dotyczących wykorzystań aparatu fotograficznego, oraz po trzecie, nawiązując do badań empirycznych, wskazane są dostrzegane przez użytkowników fotografii różnego rodzaju wymagania i ograniczenia związane z jej użytkowaniem, przez co fotografowanie staje się coraz mniej dobrowolne a w coraz większym stopniu obwarowane różnego rodzaju ograniczeniami. Anna Kopczak, podążając śladami Cohena, MacCannella, Urry’ego, Goff mana, Boorstina i innych teoretyków, opisuje polskiego voyagera i turystyczną atrakcję. Podstawą empiryczną artykułu są fotografie oraz wywiady pogłębione z podróżnikami. Autorka zadaje sobie następujące pytania: „W jaki sposób polski turysta odgrywa rolę w podróżniczym spektaklu?”, „Jak «dekorowana» jest scena Teatru Atrakcji Turystycznej, na której owe spektakle są odgrywane?”, „W jakim stopniu teoretyczna wiedza o turystycznych inscenizacjach znajduje odbicie w polskiej rzeczywistości?”. Iwona Borkowska próbuje odpowiedzieć na pytania: „W jaki sposób czas wolny lokuje się w kontekście zdrowia i choroby?”, „Jakie można zaobserwować wzajemne relacje między czasem wolnym a zdrowiem, czy chorobą?”, a w dalszej kolejności – „Czym jest czas wolny, jakie są przejawy jego doświadczania i jaką pełni rolę w codziennym funkcjonowaniu jednostek?”. Przywoływane w artykule badania stanowią egzemplifikację prezentowanej „ewolucji konceptualizacyjnej”, jaką przeszły wspomniane subdyscypliny socjologii (zdrowia i choroby, medycyny oraz czasu wolnego), aby znaleźć się w obecnym – „symbiotycznym” – punkcie. Część pierwszą zwieńcza prowokacyjny tekst Waldemara Rapiora, w którym jako perspektywę analizy czasu wolnego proponuje koncepcję nawigacji jako pewnego sposobu poruszania się w przestrzeni i czasie, ale także pewną formę radzenia sobie w zmieniającej się rzeczywistości. Wskazuje, iż współcześnie czas wolny podlega dwóm rytmom, z jednej strony wartościom charakterystycznym dla czasu pracy, a szczególnie jego racjonalności, z drugiej natomiast równie silnemu angażowaniu emocji, uczuć i cielesności.

    - po trzecie, odtworzeniu dynamiki doświadczania określonych form i aktywności czasu wolnego przez wybrane grupy społeczne (teksty Marii Nawojczyk, Mai Brzozowskiej-Brywczyńskiej, Zofi i Zasackiej, Lucyny Stanek, Katarzyny Kolbowskiej, Moniki Frąckowiak-Sochańskiej, Iwony Przybył, Aldony Żurek czy Moniki Oliwy–Ciesielskiej). Wskazane teksty znajdują się w drugiej części niniejszego tomu, pt.: Czas wolny różnych grup i kategorii społecznych. Maria Nawojczyk nakreśla specyfikę rozumienia i spędzania czasu wolnego przez Polaków, za punkt wyjścia czyniąc ich pozycję społeczną. Wskazuje, iż nie da się jednoznacznie rozstrzygnąć, w jakim kierunku przebiega zależność pomiędzy sposobem spędzania wolnego czasu a pozycją społeczną, ale da się pokazać, że taki związek istnieje, tym samym autorka na podstawie danych pochodzących z Polskiego Generalnego Sondażu Społecznego z roku 2008 ową zależność prezentuje, jednak traktuje swoje wnioski z dozą odpowiedzialności metodologicznej jako trendy czy tropy dla dalszych, bardziej zniuansowanych badań. Maja Brzozowska- Brywczyńska proponuje spojrzenie na relacje między dzieckiem i miastem z perspektywy miejsc dziecięcych w miejskiej przestrzeni i sposobów, w jakie – mniej lub bardziej pośrednio – specyfika tych miejsc definiuje zabawę. Wychodząc od podziału miejsc dziecięcych na „strategiczne” i „genialne”, tekst proponuje spojrzeć na śmieciowe, prowizoryczne place zabaw (junk playgrounds) nie tyle jako na nieestetyczne, zaniedbane przestrzenie miasta (stojące w sprzeczności z oficjalnym modelem placów zabaw, choć jednocześnie mocno wyryte w naszej pamięci własnego dzieciństwa), ale jako laboratoria partycypacji dzieci – poprzez zabawę – w budowaniu (własnych) przestrzeni publicznych w mieście, w myśl hasła „the playground of today is the republic of tomorrow”. Zofi a Zasacka wskazuje na funkcje, znaczenie oraz miejsce lektury książkowej wśród różnorodnych form aktywności wolnoczasowej dorastającej młodzieży. W artykule wykorzystuje wyniki badania sondażowego zrealizowanego w maju 2010 roku na próbie obejmującej 70 gimnazjów, stanowiącej ogólnopolską reprezentację uczniów kończących obowiązkowy etap edukacji. Dzięki możliwości porównania wyników prezentowanego badania z sondażem z 2003 roku ukazane zostały wybrane trendy w czytelnictwie gimnazjalistów z uwzględnieniem zmian zaszłych pod wpływem upowszechnienia nowych mediów i Internetu. Lucyna Stanek podejmuje wątek czasu wolnego młodzieży studenckiej, ujmując tematykę na dwóch płaszczyznach: pierwszą z nich stanowi krótka charakterystyka środowiska studentów, ich postaw i celów życiowych, wartości oraz aspiracji, druga natomiast dostarcza informacji o jakości czasu wolnego młodzieży, przy czym autorka zasadniczo zwraca uwagę na wymiar sportowo-rekreacyjny i zdrowotny czasu wolnego młodzieży studenckiej. Katarzyna Kolbowska pisze o capoierze jako takim sposobie bycia, który wzmacnia osłabione poczucie sensu, stwarza rytualne „wieczne teraz”, buduje przestrzeń, w której uczestnicy odnajdują sposoby samoekspresji, ucieczki, odprężenia. Artykuł powstał na podstawie prowadzonych przez autorkę tekstu od 2002 roku badań terenowych. Monika Frąckowiak-Sochańska analizuje wskaźniki ilości i jakości czasu wolnego z perspektywy płci społeczno-kulturowej. Koncentruje się na przyczynach i konsekwencjach nierównej dystrybucji czasu wolnego oraz jakościowych różnicach w doświadczaniu wolnego czasu przez kobiety i mężczyzn. Tekst Iwony Przybył został podporządkowany analizie i określeniu nurtów rozważań na temat czasu wolnego w polskiej socjologii rodziny – zarówno w podręcznikach akademickich z zakresu socjologii rodziny, jak i monografiach naukowych wydanych po roku 1970. Autorka na podstawie materiałów zastanych oraz badań własnych próbuje odpowiedzieć na pytania: „W jakim zakresie czas wolny zamężnych kobiet i żonatych mężczyzn był przedmiotem badań socjologów rodziny?”, „Na ile kategoria «czas wolny» była i jest osią analiz życia małżeńsko- rodzinnego w Polsce?”. Aldona Żurek utrzymuje, iż swoboda dysponowania czasem wolnym jest jedną z głównych przyczyn, dla których single wybierają ów styl życia, a nie na przykład przyczyny materialne czy brak zainteresowania małżeństwem. Natomiast Monika Ciesielska-Oliwa analizuje sposoby organizowania życia osób, które z powodu wykluczenia społecznego podejmują nadmierną aktywność ukierunkowaną na przetrwanie. Wskazuje, że w codziennej organizacji życia przeważają pozory bezczynności, gdyż zasadniczo czas traktowany jako wolny od… staje się przepełniony drobiazgowym planowaniem działań.

    Dopiero takie szersze czy wieloaspektowe spojrzenie na czas wolny pozwala opisywać i analizować problem w sposób kompleksowy: zarówno jako pewien specyficzny i niezwykle dynamiczny proces mentalny, jak i jako zjawisko czy osobliwość społeczną. Implikuje tym samym zasadnicze założenia:

    -  po pierwsze, by traktować czas wolny zarówno jako pewien wymiar rzeczywistości społecznej (jako wskaźnik) oraz jako określony rodzaj doświadczenia indywidualnego (kategoria autonomiczna). Kwestia wyznacza pewną logikę ujmowania czasu wolnego, zgodnie z którą pojęcie samo w sobie staje się przedmiotem analizy dokonującej się w określonym kontekście i zarazem podmiotem tego kontekstu, implikuje tym samym pytania o motywy, powody i znaczenia;

    - po drugie, by traktować czas wolny jako kategorię dynamiczną, indywidualnie i społecznie zmienną. Kontekst rozważań dotyczy przeobrażeń związanych bezpośrednio z tkanką życia społecznego i rozwojem dokonującym się w jego ramach – przechodzenie od społeczeństwa industrialnego do dylematów i wyzwań obecnej fazy nowoczesności, procesów immanentnie wyznaczających kierunek i specyfikę owego przejścia, które zmieniają nie tylko specyfikę percepcji i doświadczania ale też formy spędzania czasu wolnego. Mam tu przede wszystkim na myśli nadanie większości zjawisk społecznych globalnej skali, urbanizację, technologizację, sekularyzację, racjonalizację czy pluralizm mikroporządku życia społecznego;

    - po trzecie, by traktować czas wolny jako matrycę dla zróżnicowanych sił, procesów, przestrzeń dla możliwości i ograniczeń, wolności i zniewolenia, realizowania władzy i oporu.

    Przyjęcie takiej perspektywy ustawia po pierwsze, problematykę badań nad czasem wolnym wśród projektów badań świadomości społecznej, po drugie, uwzględnia dynamikę i zmienność samej kategorii czasu wolnego, oraz po trzecie, wiąże temat czasu wolnego zarówno z mikro-, jak i z makropoziomem porządku społecznego. Jak wskazuje P. Sztompka (2008), między sferą przelotnych kontaktów w mikroskali a sferą najbardziej trwałych i złożonych systemów w makroskali występuje ciągłość mimo całej gamy stopniowych komplikacji. Tym samym w najdrobniejszych przejawach życia codziennego przełamują się i wyrażają najbardziej skomplikowane społecznie struktury, a struktury odzwierciedlają to, co ludzie robią na co dzień.

     
  • Oswoić strach. Rozmowa o dekadzie terroryzmu

    Z okazji 10. rocznicy zamachu na World Trade Center, Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas i Dom Spotkań z Historią zapraszają na cykl spotkań z dziennikarzami

    i ekspertami oraz pokazy filmów  fabularnych i dokumentalnych,  poświęconych terroryzmowi i zmianom społecznym, jakie nastąpiły po zamachu 11 września 2001.

    W niedzielę 11 września  w godzinach 16:00-17:30,  odbędzie się też spotkanie poświęcone najnowszej książce dr Krzysztofa Liedela, zastępcy dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Pozamilitarnego Biura Bezpieczeństwa Narodowego i dyrektora Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas – wywiadowi-rzece, który prowadziła Dorota Kowalska („Polska The Times”).

    Wśród  gości m.in. były oficer służb specjalnych – Witold Lewandowski i dr Tomasz Aleksandrowicz.

    Szczegółowy harmonogram spotkań:

    http://www.dsh.waw.pl/pl/4_1020

     
  • Europejska polityka społeczna

    Dopiero niedawno zaczęto na poziomie Unii Europejskiej poszukiwać wspólnych rozwiązań problemów społecznych, które mają doprowadzić do zmniejszenia istniejącej asymetrii między wspólną polityką gospodarczą a nadal jeszcze pozostającą w gestii państw członkowskich polityką społeczną. W dalszym ciągu wspólnotowa polityka społeczna podporządkowana jest – zgodnie z zasadą subsydiarności – integracji gospodarczej, w tym szczególnie Strategii Lizbońskiej oraz najnowszej strategii UE „Europa 2020”. Jednak w ostatnich latach rola polityki społecznej w działaniach UE znacznie wzrosła. Trwają dyskusje na temat Europejskiego Modelu Socjalnego, nad priorytetowymi celami polityki społecznej i związaną z tym reformą państwa opiekuńczego oraz restrukturyzacją wydatków socjalnych. Niekorzystne tendencje demograficzne (drastyczny spadek liczby urodzeń oraz szybko starzejąca się Europa) oraz zjawisko wykluczenia społecznego coraz szerszych rzesz społeczeństwa stawiają nowe wyzwania dla polityki społecznej na poziomie całej UE.

    Jest to jedna z nielicznych publikacji na naszym rynku, w której przedstawiono kompetencje Unii Europejskiej w zakresie polityki społecznej oraz najnowsze przeobrażenia europejskich państw opiekuńczych z punktu widzenia demograficznych wyzwań i zmian zachodzących na rynkach pracy krajów członkowskich. Na podkreślenie zasługuje fakt kompleksowego omówienia problematyki unijnego rynku pracy, która jest szczególnie aktualna w kontekście otwierania się rynków pracy „starych” krajów członkowskich dla pracowników z nowych krajów członkowskich. Walorem tej książki jest przedstawienie i porównanie ze sobą ustaleń dotyczących polityki społecznej zawartych w Strategii Lizbońskiej i Nowej strategii Unii Europejskiej „Europa 2020” oraz nakreślenie perspektyw i kierunków europeizacji polityki społecznej. Książka ta z pewnością zainteresuje szerokie grono czytelników, nie tylko studentów politologii, prawa, socjologii, europeistyki i innych, pokrewnych kierunków studiów, lecz także wszystkich tych, którzy śledzą zmiany zachodzące w funkcjonowaniu Unii Europejskiej.

     
  • Przywództwo polityczne. Teoria i praktyka Przemysław Żukiewicz

    W roku 2005 Senat Uniwersytetu Wrocławskiego zadecydować miał o losie wniosku, w którym dyrektor Instytutu Politologii postulował utworzenie – w ramach studiów politologicznych – fakultatywnej specjalności: przywództwo polityczne. Dyskusja nad wnioskiem – ku zdziwieniu wnioskodawców – jeszcze w Senackiej Komisji Nauczania wywołała emocje: oponenci pomysłu obawiali się skojarzenia nazwy specjalności z promocją amoralnych metod zdobywania i sprawowania władzy. Wśród zarzutów pojawił się na przykład taki, że przywództwo polityczne kojarzy się z demagogią i hitleryzmem („Gazeta Wyborcza. Wrocław”, 23.05.2005, s. 1).

    Przywołane wydarzenie można potraktować jako znamienny przykład tego, jak silnie negatywnie jest konotowane w polskim dyskursie naukowym (cóż dopiero mówić o publicystycznym) pojęcie przywództwo polityczne. Kojarzy się ono z niedemokratycznymi formami sprawowania władzy oraz z dążeniem do dominacji nad innymi, często bez ich wiedzy lub przyzwolenia. Co ciekawe, zdecydowanie mniejsze kontrowersje wzbudza synonim wyrazu przywódca – lider, będący zapożyczeniem z języka angielskiego terminu leader. Nikt bowiem nie protestował wtedy, gdy były premier polskiego rządu, Kazimierz Marcinkiewicz, zaangażował się – po złożeniu dymisji – w aktywność dydaktyczną w krakowskiej Szkole Liderów Politycznych.

    Być może wątpliwości podnoszone przez uczestników debaty na Uniwersytecie Wrocławskim nieobce były ustawodawcy, który w standardach kształcenia na kierunkach politologicznych nie przewidział odrębnego przedmiotu traktującego o przywództwie politycznym. Wiedzę na temat zagadnień związanych z przywództwem studenci powinni czerpać, uczestnicząc w zajęciach poświęconych: organizacji i zarządzaniu (jednostka tematyczna: „władza i przywództwo w organizacjach”), ruchom społecznym (temat: „ruchy społeczne jako forma działania zbiorowego – uczestnicy i przywódcy”), psychologii polityki (tu wybór zagadnień jest chyba najszerszy: „psychologia władzy i przywództwa politycznego”, „format i style przywództwa politycznego”, „psychobiografie przywódców politycznych – studium przypadku”). To, że wiele instytutów i wydziałów politologii proponuje fakultatywne konwersatoria, podczas których dyskutuje się o problemach związanych z przywództwem, nie niweluje tego istotnego braku w treściach kształcenia.

    Mamy więc do czynienia z jednej strony z silnym zideologizowaniem pojęcia przywództwo polityczne, a z drugiej – z wyrażaną explicite wolą niepodejmowania namysłu nad rolą i znaczeniem przywództwa politycznego we współczesnych systemach politycznych. Ta swoista „mieszanka wybuchowa” braku wiedzy i niechęci do jego zredukowania była zapewne główną przyczyną, dla której polscy politolodzy w latach 90. XX wieku zdecydowanie więcej uwagi poświęcili w swoich pracach kwestiom związanym z partiami politycznymi, systemami partyjnymi, komunikowaniem politycznym, marketingiem politycznym, filozofią polityki, na boku niejako zostawiając (nierzadko główny) przedmiot swoich badań, mianowicie – przywódców politycznych.

    Od końca ubiegłego wieku, a zwłaszcza w ciągu ostatnich kilku lat, daje się jednak zauważyć wyraźny zwrot w myśleniu o przywództwie politycznym. Organizowane są konferencje naukowe poświęcone tej problematyce, powstają monograficzne opracowania dotyczące poszczególnych aspektów przywództwa. Niestety, wielość perspektyw, z których badacze dokonują oglądu przywódców i ich zwolenników, utrudnia rozwikłanie wielu problemów teoretycznych i praktycznych. Tomy pokonferencyjne wydane w Polsce w latach 2000– 2010 zawierają sprawozdania z badań: nad dyskursem politycznym, nad biografią przywódcy, nad partią polityczną itd. (por. Bodio 2001; Rubisz, Zuba 2004; Piasecki 2006; Żukowski 2006; Kasianiuk 2007; Taborowska, Wojciechowski 2007; Szklarski 2008; Michałowski, Kuć-Czajowska 2008; Sielski, Czerwiński 2009; Bodio 2010; Bodio, Jakubowski 2010; Nowak, Litwin-Lewandowska 2010). Monografie z kolei stanowią najczęściej interpretacje wąskich wycinków rzeczywistości społecznej, ograniczonych bądź do kilku (a często nawet jednej) postaci, bądź też do określonego systemu politycznego (por. Biernat 1999; Szklarski 2006; Kotras 2008). Próbę całościowego potraktowania problematyki przywództwa stanowi obecnie jedynie zwięzłe opracowanie Jerzego J. Wiatra (2008).

    Zdając sobie sprawę z ogromnej liczby tekstów traktujących o przywództwie, a jednocześnie mając świadomość ich niekompatybilności, zdecydowałem się zatem podjąć próbę zestawienia wielu koncepcji przywództwa politycznego i przedstawienia ich Czytelnikowi w sposób spójny i uporządkowany. Zamysł książki można więc wstępnie określić jako „podręcznikowy”.

    Praca dzieli się na trzy części. W pierwszej z nich podejmuję próbę przedstawienia możliwie wielu istotnych koncepcji teoretycznych związanych z przywództwem politycznym. W części drugiej zajmuję się kontekstami procesu przywództwa, czyli wszystkimi tymi jego aspektami, które badacze uznają za warunkujące pomyślność jego przebiegu. Część trzecia z kolei stanowi przeniesienie rozważań o przywództwie z poziomu teorii na poziom praktyki politycznej. Przyglądam się w niej temu, w jaki sposób procesy przywództwa przebiegają w Unii Europejskiej i samorządach lokalnych, oraz dokonuję podsumowania dwudziestolecia demokratycznej Polski z perspektywy teorii przywództwa politycznego.

    Teoretyczne aspekty wywodu staram się – tam, gdzie to możliwe – popierać przykładami procesów przywództwa, które zaszły bądź zachodzą w różnych państwach na świecie. Chcę tym samym przełamać tendencję do mówienia o przywództwie politycznym z perspektywy europo- lub nawet polskocentrycznej. Mam świadomość, że od badaczy nauk społecznych praktycy oczekują aktualnych wskazówek dotyczących danego czasu i danego otoczenia. Wydaje się jednak, że rozpoznanie zwyczajów i tradycji przywódczych w innych kręgach kulturowych pozwala zdecydowanie lepiej zrozumieć niektóre wydarzenia polityczne, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydają się one trudne do wytłumaczenia.

    Pomimo że książka ma charakter podręcznika, nie udało mi się do końca zachować jej w pełni sprawozdawczego charakteru, co składam na karb swego polemicznego temperamentu. Wierzę jednak, że przybliżenie Czytelnikowi istoty naukowych sporów toczących się wokół przywództwa może przynieść więcej korzyści z lektury aniżeli przedstawienie „suchych” faktów, które ktoś mógłby nierozważnie potraktować jako dogmaty nie do podważenia. Dla zachowania pełnej rzetelności badawczej chcę jednak już we Wstępie jasno zasygnalizować te tematy, które w mojej opinii wydają się dyskusyjne i które warto – choćby na zajęciach poświęconych przywództwu politycznemu lub w przyszłych publikacjach – podejmować.

    Po pierwsze, istotne staje się uchwycenie różnicy pomiędzy przywództwem politycznym a innymi typami przywództwa: religijnym, biznesowym, organizacyjnym itp. Odnoszę wrażenie, że wielu autorów, pomimo świadomości cech dystynktywnych tych pojęć, milcząco akceptuje stosowanie wobec nich podobnych narzędzi badawczych i metod interpretacji. Problem ten podejmuję w rozdziale 2.

    Po drugie, gruntownego przedyskutowania wymaga problematyka związana z charyzmą polityczną, która od dłuższego czasu traktowana jest jak pojęcie- -wydmuszka – z zewnątrz „opakowane” w wiele teorii, a wewnątrz – treściowo puste. Uczeni piszą bowiem o charyzmie jako: cesze charakteru, umiejętności, zestawie cech,  nadnaturalności, mistyczności itp. A czym charyzma jest naprawdę? Swoją propozycję odpowiedzi na to pytanie formułuję w rozdziale 4.

    Po trzecie, stoję na stanowisku, że pojawiające się w przestrzeni publicznej postulaty dotyczące wprowadzenia gruntownej zmiany zasad systemu wyborczego (z systemu proporcjonalnego na większościowy), mające na celu poprawę jakości przywództwa, są oparte na przesłankach ideologicznych, a nie na empirycznych dowodach. W mojej opinii nie istnieje żaden związek pomiędzy skutecznością i efektywnością przywództwa a przyjętym w danym kraju systemem wyborczym. Staram się to udowodnić w rozdziale 6.

    Po czwarte, w wielu komentarzach publicystycznych, a często także w pracach naukowych, spotykałem się z mniej lub bardziej zawoalowanym stwierdzeniem, że sposób sprawowania władzy w danym kraju zależy w głównej mierze od tradycji politycznej. Nie twierdzę, że nie ma ona żadnego wpływu na władców oraz na sposób, w jaki traktują oni swych poddanych. Sprzeciwiam się jedynie mechanicznemu nadużywaniu tej zależności przy próbie interpretacji określonych zachowań wyborczych. Przedstawione przeze mnie w rozdziale 7. przykłady stanowią przesłankę przemawiającą za przyjęciem tezy, że większość dyktatur i tyranii na świecie wzięła się nie z tradycji politycznej, ale właśnie z braku poszanowania dla wielu jej elementów.

    Po piąte, analiza monografii i artykułów dotyczących stanu demokracji w Unii Europejskiej każe zakwestionować zasadność użycia sformułowania: przywództwo polityczne UE. Nawet jeśli wielu liderów politycznych krajów Europy ma swoją wizję jej rozwoju, nie oznacza to, że są oni liderami „europejskimi”. Wszystko bowiem wskazuje na to, że nie ukształtowały się dotąd w Europie ani europejska tożsamość, ani europejski demos, ani europejskie procedury legitymizacyjne, tzn., że brak jest jakiegokolwiek czynnika, który mógłby ukonstytuować przywództwo UE. Próba zbliżenia się do idei europejskiego przywództwa podjęta w instytucjonalnej reformie UE (vide: traktat lizboński) warta jest obserwacji, ale zakończy się zapewne takim samym efektem jak wszystkie dotychczasowe próby przeniesienia idei państwowych na grunt ponadpaństwowy – powstaniem nowej hybrydalnej formy przywództwa, o której jak dotąd niewiele możemy powiedzieć. Szerzej powracam do tego zagadnienia w rozdziale 8.

    Wreszcie, po szóste, punktem zapalnym w dyskusjach nad książką może okazać się przyjęty w niej paradygmat badawczy. Z jednej strony zgadzam się z tymi politologami, którzy doceniają wagę instytucji w procesie rządzenia. Przy tym instytucje pojmuję bardzo szeroko: jako ramy wyznaczające charakter działań poszczególnych aktorów politycznych. Do instytucji zaliczam zatem nie tylko organy administracji państwowej, różne formy organizacji czy stowarzyszeń, ale także takie czynniki, jak: wzorce kulturowe, procedury czy też ramy ustrojowe. Uważam, że to, w jaki sposób będzie przebiegał proces przywództwa, w dużej mierze zależy właśnie od kontekstu instytucjonalnego – a dokładniej: od domniemywanej roli lidera i jego zwolenników w danym otoczeniu instytucjonalnym. Taki pogląd sytuuje mnie wśród badaczy nurtu neoinstytucjonalnego, którzy problemem przywództwa nie zajmują się szczególnie chętnie. Z drugiej jednak strony mam świadomość, że przywództwo polityczne jest procesem społecznym. Przywódca i zwolennicy tworzą grupę, w której uwidaczniają się kolektywne zależności oraz psychologiczne motywacje, którymi kierują się obie strony uczestniczące w procesie przywództwa. Ponieważ uważam, że jest on tym samym urealnieniem wcześniej nabytych i kształtowanych (socjalizowanych) schematów poznawczych, skłonny będę się zgodzić z zaklasyfikowaniem przedstawionej przeze mnie koncepcji przywództwa do grupy teorii społecznej identyfikacji.

    Zdaję sobie sprawę z tego, że ograniczona objętość opracowania tak rozległego tematu, jakim pozostają procesy przywództwa politycznego na świecie, wywoła wśród niektórych Czytelników rozczarowanie. Przyznaję, że było ono i moim udziałem, gdy wartościowe wyniki badań lub celne spostrzeżenia autorów książek musiałem nierzadko usuwać, by ostateczny tekst był spójny i przejrzysty, a wywód nie utonął w wątkach pobocznych. Mam nadzieję, że liczne odwołania bibliograficzne pozwolą zainteresowanym określonym tematem Czytelnikom dotrzeć do artykułów lub monografii o znacznie większym stopniu szczegółowości. Być może – co byłoby wyrazem najwyższego uznania dla niniejszej pracy – zainspiruje ona kogoś, by zasygnalizowany ledwie wątek zgłębić i poddać znacznie bardziej szczegółowej analizie.

     
  • Transsektorowe obszary bezpieczeństwa narodowego red naukowa Krzysztof Liedel

    Bezpieczeństwo jest pierwszą potrzebą człowieka, zarówno jako jednostki, jak i jako części mniejszej lub większej społeczności. Efektywny i funkcjonalny system zarządzania bezpieczeństwem, maksymalizujący spełnienie tej potrzeby, jest zatem niezbędnym elementem strategicznego myślenia o interesach państwa, jego stabilnym rozwoju i możliwościach współpracy na arenie międzynarodowej.

    Czym jednak miałby być taki system, aby spełniać warunki „funkcjonalności” i „efektywności”? Pytanie to jest przedmiotem refl eksji nie tylko teoretyków bezpieczeństwa, ale także osób i instytucji, które stoją na czele państw i organizacji międzynarodowych. To ono warunkuje powstawanie nowych inicjatyw, mających na celu opracowywanie dokumentów strategicznych, planów działania i zarządzania kryzysowego.

    Dla bezpieczeństwa współczesnego państwa kluczowe wydaje się być zrozumienie, iż większość współczesnych zagrożeń ma charakter transsektorowy, co powoduje, iż mechanizmy dbałości o bezpieczeństwo narodowe muszą odnosić się właśnie do takich obszarów transsektorowych, a nie określonych wąskimi kompetencjami poszczególnych organów czy służb obszarów odpowiedzialności i zadań.

    Jednak zdanie sobie sprawy z tego, że takie właśnie wyzwanie stawia przed współczesnymi państwami środowisko bezpieczeństwa, pociąga za sobą konieczność podjęcia określonych działań. Działania te powinny mieć jeden cel: stworzenie zintegrowanego systemu kierowania bezpieczeństwem narodowym. Jednak, jak stwierdza prof. Stanisław Koziej, w Polsce wciąż „dominuje dawna idea Polski resortowej (ostatnio, w świetle terminologii stosownej ustawy o tzw. działach, należałoby raczej mówić o Polsce działowej). Nie ma teraz nic, co spinałoby ową rozdrobnioną strukturę zarządzania bezpieczeństwem w jeden zintegrowany system”. Jednak nowe wyzwania wymagają nowych rozwiązań – systemowych i prawnych. Stąd właśnie refleksja, że konieczne jest zbudowanie zintegrowanego, cywilno-wojskowego systemu kierowania bezpieczeństwem narodowym.

    To właśnie podejście sprawia, że Biuro Bezpieczeństwa Narodowego podjęło za zgodą Prezydenta RP prace nad Strategicznym Przeglądem Bezpieczeństwa Narodowego. Będzie on swoistym wstępem do budowania w Polsce systemu bezpieczeństwa, który będzie w stanie odpowiadać na wyzwania współczesnego świata i zapewniać realizację interesów zarówno państwa, jego obywateli, jak i podmiotów gospodarczych. Aby jednak wykonać to zadanie w sposób, który zapewni użyteczność wyników i możliwość ich wykorzystania w praktyce, konieczne okazało się stworzenie solidnych podstaw metodologicznych. Jednym z najważniejszych elementów tych ustrukturyzowanych przygotowań było stworzenie Wykazu głównych kategorii pojęciowych przyjętych na potrzeby przeprowadzenia Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego.

    Zgodnie z Wykazem „transsektorowe” (transpodmiotowe) obszary bezpieczeństwa narodowego (bezpieczeństwa państwa) to „części zintegrowanego bezpieczeństwa narodowego obejmujące swą treścią problematykę właściwą jednocześnie różnym podmiotom, dziedzinom i sektorom tego bezpieczeństwa (np. bezpieczeństwo zewnętrzne lub wewnętrzne albo kwestie związane z współczesnymi procesami transnarodowymi i asymetrycznymi zjawiskami i procesami bezpieczeństwa, jak np. bezpieczeństwo informacyjne, w tym cyberbezpieczeństwo, bezpieczeństwo antyterrorystyczne, przeciwdziałanie proliferacji broni masowego rażenia, zwalczanie przestępczości zorganizowanej). Są one często wyodrębniane z uwagi na jakościowo nowe i pilne w danym okresie potrzeby praktyczne, niemające wyraźnego adresata w istniejącej strukturze wykonawczej podmiotu)”.

    Przyjęcie takiego założenia oznacza odejście od modelu resortowego na rzecz tworzenia systemu bezpieczeństwa narodowego o charakterze ogólnokrajowym, a więc uwzględniającym wszystkie podmioty, jakie mogą uczestniczyć w zwalczaniu danego zagrożenia. Kluczowym słowem wydaje się być „system”, bowiem oznacza to funkcjonowanie tych podmiotów na zasadzie koordynacji i współpracy, a nie pozostawienia reagowania na to zagrożenie w obszarze kompetencji jednego tylko podmiotu na zasadzie wyłączności.

    Jak zaznacza prof. S. Koziej, „należy szczególnie mocno podkreślić konieczność zintegrowanego, cywilno-wojskowego podejścia do budowy systemu kierowania bezpieczeństwem narodowym w czasie pokoju, kryzysu i wojny. Już dawno skończyła się era podejścia wyłącznie specjalistycznego, resortowego. Myślenie w kategoriach działów administracji państwowej jest być może właściwe w innych sferach aktywności państwa, ale nie w odniesieniu do bezpieczeństwa. (…) Na potrzeby kierowania bezpieczeństwem narodowym na szczeblu krajowym pora najwyższa zbudować strukturę ponadresortową, zintegrowaną (cywilno-wojskową), pracującą na rzecz decydenta państwowego i spinającą strategicznie w spójną całość wysiłki wszystkich specjalistycznych sił i środków państwa”.